czwartek, 11 czerwca 2015

Sevilla Day

Jak dobrze wszyscy wiemy, pod koniec maja w Warszawie odbył się finał Ligi Europy. Drużyna z Sevilli pokonała ukraińską drużynę z Dniepropetrowska. Piłkarze jak i kibice obu drużyn musieli się jednak do Warszawy jakoś dostać. I stąd właśnie ten wpis...
27 maja Lotnisko Chopina przeżyło istne oblężenie samych ciekawych samolotów stanowiących logistyczne zaplecze Finału Ligi Europy. Ruch był niemiłosierny, często brakowało nawet miejsca i sprzętu aby obsłużyć wszystkie maszyny, zupełnie jak podczas Euro2012, jednak lotnisko pokazało klasę należycie obsługując wszystkich pasażerów.
Pośród wszystkich samolotów znalazło się wiele "perełek", które należało złapać. Były to między innymi dwa Boeingi 747 hiszpańskiego przewoźnika Wamos Air, Boeing 767 Privilege Style, Boeing 767 Ukraine International i cała masa innych, "drobniejszych" maszyn. Warto dodać, że łapiąc Boeinga 767 Privilege Style chyba każdemu spotterowi zakręciła się przysłowiowa łezka w oku, ponieważ samolot ten latał wcześniej w barwach Polskich Linii Lotniczych LOT, o znakach SP-LPB i nazwie "Gdańsk".
Poniżej kilka zdjęć z dnia. Podczas przylotu wszystkich ciekawostek byłem akurat na płycie, na szkoleniu z obsługi kabinowej Airbusa A320, stąd kilka fotek przez okno samolotu, ale zawsze coś :)
W następnym poście zasypię zdjęciami kolejnych ciekawostek z tego dnia ale zrobionych już nocną porą :)

wtorek, 19 maja 2015

Military day

Piątek, 1 maja był dość specyficznym dniem na warszawskim lotnisku. Po południu po raz pierwszy do stolicy, i tym samym do kraju, przyleciał najnowszy samolot wojskowy Airbusa - A400M należący do Brytyjskich Sił Powietrznych. Dodatkowo przyleciała para wojskowych myśliwców Panavia Tornado Niemieckich Sił Powietrznych, polski C-130 Hercules oraz kilka polskich transportowych CASA C-259M. Dawno nie było u nas tak dużej ilości wojskowych samolotów.
Idąc śladami "warszawskiej, lotniskowej tradycji", gdy przylatuje coś ciekawego pogoda od razu oczywiście się psuje, stąd start A400M i lądowania reszty maszyn odbywały się w rzęsistym deszczu... Jakby tego było mało, spóźniliśmy się z Robertem na lądowanie Tornad i kołowanie Airbusa, więc zdjęcie niemieckich myśliwców typowo pamiątkowe a z A400M wyszedł jedynie "boczniak".

środa, 29 kwietnia 2015

MD-11

Wtorkowy wieczór spędziliśmy z Robertem na sprawdzaniu możliwości miejscówki między Terminalem Cargo a drogą kołowania "Lima", skąd można złapać samoloty szykujące się do startu z pasa 29. Wybraliśmy wieczór bo to pora odlotów samolotów cargo a w szczególności ulubieńca chyba każdego spottera- MD-11 UPS. Miejscówka bardzo fajna, choć trzeba trochę popracować nad zrobieniem dobrej fotki. Robienie zdjęć nocnych ze statywu przez dosyć wąskie oczka siatki jest często uciążliwe- trzeba uważać na pracę autofokusa i mieć na uwadze świecące latarnie i znaki naziemne "bijące" wprost w obiektyw. Człowiek uczy się cały czas :)

wtorek, 14 kwietnia 2015

"Alfa Dreamliners" - do trzech razy sztuka

Otwarcie nowej płyty postojowej PPS12 na warszawskim Lotnisku Chopina przyczyniło się również do otwarcia nowej drogi kołowania do samego początku pasa 33, będącej przedłużeniem drogi kołowania "Alfa". W ubiegłą niedzielę postanowiliśmy z Robertem i Simonem przetestować nowe możliwości miejscówki naprzeciwko "Alfy" podczas kołowania trzech Dreamlinerów niemal jeden za drugim (SP-LRC, -LRA, -LRB). Za pierwszym razem balans bieli na zdjęciach poleciał mi "w kosmos" z niebieskim zafarbem, ale na dwóch pozostałych już opanowałem drania. :)
Pogoda wymarzona jednak słońce względem drogi kołowania mogłoby być ciut bardziej za plecami, ale jak to śpiewali Rolling Stonesi "You can't get always get what you want...".
Oto wyniki, seria kilkunastu poglądowych fotek jak obecnie wyglądają warunki przy nowej "Alfie":

sobota, 4 kwietnia 2015

Łódzkie zabytki

Pod koniec lutego, przy okazji walnego zebrania Stowarzyszenia Spotter.pl odwiedziliśmy prywatne muzeum znajdujące się obok łódzkiego lotniska Lublinek. Kolekcja takich klasyków jak Mi-6, Ił-14, TU-134A oraz Ił-28 należała do Pana Jerzego Lewandowskiego, jednak po jego śmierci teren został zamknięty a maszyny stały się tematem postępowania spadkowego. Mieliśmy jednak możliwość wejścia na teren oraz do śmigłowca Mi-6 i samolotu Ił-14. Niestety maszyny są w coraz gorszym stanie, zapuszczone czekają na wywóz na złom. Stanowią one wspaniałą historię polskiego lotnictwa wojskowego oraz cywilnego. W latach PRL-u Tu-134A w barwach PLL LOT przewiózł tysiące pasażerów na trasach międzynarodowych, Mi-6 to jeden z największych śmigłowców transportowych, który wysłużył się w wielu wojskowych misjach a Ił-em 14 podróżował sam Władysław Gomułka. Na prawdę szkoda tych eksponatów...

Polecam również fotki z tej samej wizyty, które popełnił Łukasz:
http://lwisniewski.pl/2015/02/22/prywatne-muzeum/

wtorek, 31 marca 2015

See you EuroLot!

W dniu dzisiejszym, po 19 latach istnienia na polskim niebie, linie lotnicze EuroLOT kończą swoją działalność i usuwają się z rynku przewoźników lotniczych. Powodem są ogromne straty finansowe, jakie przewoźnik przynosił już od dłuższego czasu. Flota samolotów Bombardier Dash 8Q400 oraz destynacje EuroLotu przejęte zostaną w części przez Polskie Linie Lotnicze LOT.
Co jak co ale to jednak kawałek historii „nowego” polskiego lotnictwa cywilnego po roku ’89... Do miłego!

sobota, 21 marca 2015

Lufthansa Cargo / "Golden shot"

Wczoraj wieczorem nieoczekiwanie przyleciał do Warszawy Boeing 777F (F - Freighter) niemieckiego przewoźnika Lufthansa Cargo. Wizyta spowodowana była strajkiem pilotów Lufthansy. Ze względu na zawieszenie połączeń towar, który przewożony jest na co dzień samolotami rejsowymi tym razem przetransportowany został o wiele większym frachtowcem. Pogoda dziś była przepiękna, godna pierwszego dnia wiosny, stąd pojechałem na odlot "trzech kos".
Kilka kadrów z kołowania drogą "Lima" do pasa 29 oraz fotka ze stojanki:

poniedziałek, 16 lutego 2015

Globemaster nocą

W piątek przyleciał do nas transportowy Boeing C-17 Globemaster Sił Powietrznych USA. Dawno nie widziałem tego samolotu, więc nie zastanawiając się długo pojechaliśmy razem z Robertem na nocne zdjęcia. Zaparkowano go standardowo na płycie wojskowej, ze schodków nieosiągalny ale spod Terminala VIP jakieś zdjęcie wyszło. Co do samej fotki- ciężko było odpowiednio uchwycić ciemny samolot w nocy, w dodatku na bardzo jasnym tle i przy lekkiej mgiełce. Balans bieli również zwariował przy wielokolorowym oświetleniu, jednak coś udało się "wyrzeźbić" już na komputerze. Bardzo wdzięczna i fotogeniczna maszyna ale nie na te warunki :)
Postscriptum...
Luźne myśli. Coraz większa popularność spottingu oraz nieograniczony dostęp do lotniczych for, serwisów a nawet Facebook'a sprawiły, że napłynęła istna fala ludzi udających, że jest to niezła zajawka dla pokazu jak się 'cyknie fotę' telefonem, wstawi się gdzieś tam i napisze kilka głupot. Ba! Nie wstawia się już nawet zdjęć tylko korzystając z dobrodziejstw jakie daje nam internet, czyli wolności słowa, niejakiej anonimowości oraz odwagi (bo przecież siedzi sobie taki gościu na wygodnej kanapie w domu)- codziennie czytam jakie głupoty piszą ludzie- pseudo 'spotterzy' czy pseudo 'fani awiacji', zero myślenia, za grosz chęci dowiedzenia się czegoś więcej- no po prostu z każdym dniem poszerza nam się grono ekspertów z każdej dziedziny lotnictwa, niesamowite! Wciąż zachodzę po co im to, skoro widać to puste zainteresowanie, popiszą, popyskują, podyskutują, wykażą się swoją domniemaną ale jakże bogatą wiedzą (bo oni przecież wiedzą najlepiej) a na koniec zaatakują zdjęciami robionymi kalkulatorem, przedstawiające kawałek skrzydła i się z tej zajawki wypiszą. I nie chcę tu wychodzić na osobę pokroju "słuchałem Biebera już w 2003 roku, zanim to było modne" (bo sam tak na prawdę mało się jeszcze znam) ale męczy mnie już fakt, że z naprawdę zajebistej grupy wspaniałych ludzi, dla których (po samolotach oczywiście :) ) przyjeżdżało się w gimnazjum na lotnisko, zrobiła się potężna armia uzbrojonych po zęby w elektronikę osóbek chcących wykazać się swoją wyższością i wszędobylskością bo będzie się czym popisać przed znajomymi. Słabo. Z drugiej strony jest jeszcze gorzej bo cała ów ferajna, moi mili, dzieli się jeszcze na własne grupki wsparcia. Ten lubi Krzyśka to będzie u nas ale za to kumpel Krzyśka nie lubi Mariana to Marian już jest 'be' więc nie nadaje się do grupy. W końcu Marian będzie zadawał się z Zenkiem ale kolega Zenka nie lubi Mariana stąd walnie sobie w palnik pod płotem już w innej, trzeciej grupie. I tak dalej, i tak dalej...
Ale nie ma co się nad tematem bardziej pochylać i przejmować, tylko lecieć przed siebie i powiększać bagaż doświadczeń a przede wszystkim kolejnych wspaniałych zdjęć i wytrwałości w pasji :) Czego Wam baaaaardzo życzę! :)

poniedziałek, 2 lutego 2015

Antonov An-225 Mrija, czyli jak spełniają się marzenia

Połowa stycznia. Wracam z uczelni do domu, odpalam komputer, wchodzę na Facebook'a, opada mi szczęka. Tak się zaczęło, od informacji o przylocie największego samolotu świata do Ostravy. Już wtedy widziałem oczami wyobraźni tego kolosa, którego do tej pory znałem tylko z YouTube i galerii lotniczych.
Antonov An-225 "Mrija" (ukr. Мрiя – "marzenie") to największy samolot świata a dodatkowo jedyny latający egzemplarz. Jego imponujące wymiary to prawie 90 metrów rozpiętości, 84m długości, wysoki na ponad 18m, co daje niebagatelną powierzchnię nośną o wartości 905m². Ponadto na pokład może zabrać około 250 ton frachtu (!!!) a jego MTOW (Maximum TakeOff Weight - maksymalna masa startowa) to, uwaga, 640 ton! Napędzany sześcioma silnikami Łotariew o mocy 229,5 kN każdy jest w stanie przetransportować ładunek o niecodziennej wadze i gabarytach na odległość 4500 kilometrów, spalając przy tym 18 ton paliwa lotniczego na godzinę lotu.
Imponujące, prawda? Nie bez powodu jest on istnym "Świętym Graalem" dla spotterów, perełką, po którą warto przemierzyć setki kilometrów.
Równo tydzień temu, w poniedziałek 26 stycznia, po wielu latach spełniło się moje marzenie- złapałem Mriję. Pojechałem po nią do Czech, na lotnisko w Ostravie, skąd zabierała czołgi do Tunezji. Wyjazd po 3 rano, idealnie, żeby zdążyć na przylot około 13 uprzednio poszukując jeszcze jak najlepszego miejsca na lotnisku do robienia zdjęć z lądowania i parkingu. Pogoda nie rozpieszczała- typowa styczniowa aura, choć w gorszych warunkach robiło się fotki.
Lądowanie- stresik i niedowierzanie. Robiąc zdjęcia na chwilę odłożyłem aparat, nie mogłem uwierzyć, że coś tak potężnego jest w stanie unosić się w powietrzu, swojego rodzaju wyjątek od wzoru na siłę nośną.
Ze zdjęć jestem zadowolony, wspaniała pamiątka jako dodatek do niecodziennych emocji.
Nie mogę zapomnieć oczywiście o wspaniałej towarzyszącej mi ekipie- Iwonie, Michałowi, Sebastianowi, Łukaszowi i Grześkowi- dzięki! :)
A teraz fotki, lądowanie:
Wielkością dorównuje potężnemu hangarowi
Otwarta buzia
Jeden z sześciu silników o rozmiarze auta
Niecodzienne wyzwanie dla obsługi naziemnej
Ładunek na dziś - cztery czołgi
Pamiątkowa fotka
Bardzo udany wyjazd, jeden z pierwszych samolotów na liście "Do złapania"- złapany. Po świecie lata mnóstwo takich perełek- to jeszcze nie koniec! :)

Wpis dedykuję rodzicom. Dziękuję za wsparcie i wyrozumiałość.