W piątek przyleciał do nas transportowy Boeing C-17 Globemaster Sił Powietrznych USA. Dawno nie widziałem tego samolotu, więc nie zastanawiając się długo pojechaliśmy razem z Robertem na nocne zdjęcia. Zaparkowano go standardowo na płycie wojskowej, ze schodków nieosiągalny ale spod Terminala VIP jakieś zdjęcie wyszło. Co do samej fotki- ciężko było odpowiednio uchwycić ciemny samolot w nocy, w dodatku na bardzo jasnym tle i przy lekkiej mgiełce. Balans bieli również zwariował przy wielokolorowym oświetleniu, jednak coś udało się "wyrzeźbić" już na komputerze. Bardzo wdzięczna i fotogeniczna maszyna ale nie na te warunki :)
Postscriptum...
Luźne myśli. Coraz większa popularność spottingu oraz nieograniczony dostęp do lotniczych for, serwisów a nawet Facebook'a sprawiły, że napłynęła istna fala ludzi udających, że jest to niezła zajawka dla pokazu jak się 'cyknie fotę' telefonem, wstawi się gdzieś tam i napisze kilka głupot. Ba! Nie wstawia się już nawet zdjęć tylko korzystając z dobrodziejstw jakie daje nam internet, czyli wolności słowa, niejakiej anonimowości oraz odwagi (bo przecież siedzi sobie taki gościu na wygodnej kanapie w domu)- codziennie czytam jakie głupoty piszą ludzie- pseudo 'spotterzy' czy pseudo 'fani awiacji', zero myślenia, za grosz chęci dowiedzenia się czegoś więcej- no po prostu z każdym dniem poszerza nam się grono ekspertów z każdej dziedziny lotnictwa, niesamowite! Wciąż zachodzę po co im to, skoro widać to puste zainteresowanie, popiszą, popyskują, podyskutują, wykażą się swoją domniemaną ale jakże bogatą wiedzą (bo oni przecież wiedzą najlepiej) a na koniec zaatakują zdjęciami robionymi kalkulatorem, przedstawiające kawałek skrzydła i się z tej zajawki wypiszą. I nie chcę tu wychodzić na osobę pokroju "słuchałem Biebera już w 2003 roku, zanim to było modne" (bo sam tak na prawdę mało się jeszcze znam) ale męczy mnie już fakt, że z naprawdę zajebistej grupy wspaniałych ludzi, dla których (po samolotach oczywiście :) ) przyjeżdżało się w gimnazjum na lotnisko, zrobiła się potężna armia uzbrojonych po zęby w elektronikę osóbek chcących wykazać się swoją wyższością i wszędobylskością bo będzie się czym popisać przed znajomymi. Słabo. Z drugiej strony jest jeszcze gorzej bo cała ów ferajna, moi mili, dzieli się jeszcze na własne grupki wsparcia. Ten lubi Krzyśka to będzie u nas ale za to kumpel Krzyśka nie lubi Mariana to Marian już jest 'be' więc nie nadaje się do grupy. W końcu Marian będzie zadawał się z Zenkiem ale kolega Zenka nie lubi Mariana stąd walnie sobie w palnik pod płotem już w innej, trzeciej grupie. I tak dalej, i tak dalej...
Ale nie ma co się nad tematem bardziej pochylać i przejmować, tylko lecieć przed siebie i powiększać bagaż doświadczeń a przede wszystkim kolejnych wspaniałych zdjęć i wytrwałości w pasji :) Czego Wam baaaaardzo życzę! :)
poniedziałek, 16 lutego 2015
poniedziałek, 2 lutego 2015
Antonov An-225 Mrija, czyli jak spełniają się marzenia
Połowa stycznia. Wracam z uczelni do domu, odpalam komputer, wchodzę na Facebook'a, opada mi szczęka. Tak się zaczęło, od informacji o przylocie największego samolotu świata do Ostravy. Już wtedy widziałem oczami wyobraźni tego kolosa, którego do tej pory znałem tylko z YouTube i galerii lotniczych.
Antonov An-225 "Mrija" (ukr. Мрiя – "marzenie") to największy samolot świata a dodatkowo jedyny latający egzemplarz. Jego imponujące wymiary to prawie 90 metrów rozpiętości, 84m długości, wysoki na ponad 18m, co daje niebagatelną powierzchnię nośną o wartości 905m². Ponadto na pokład może zabrać około 250 ton frachtu (!!!) a jego MTOW (Maximum TakeOff Weight - maksymalna masa startowa) to, uwaga, 640 ton! Napędzany sześcioma silnikami Łotariew o mocy 229,5 kN każdy jest w stanie przetransportować ładunek o niecodziennej wadze i gabarytach na odległość 4500 kilometrów, spalając przy tym 18 ton paliwa lotniczego na godzinę lotu.
Imponujące, prawda? Nie bez powodu jest on istnym "Świętym Graalem" dla spotterów, perełką, po którą warto przemierzyć setki kilometrów.
Równo tydzień temu, w poniedziałek 26 stycznia, po wielu latach spełniło się moje marzenie- złapałem Mriję. Pojechałem po nią do Czech, na lotnisko w Ostravie, skąd zabierała czołgi do Tunezji. Wyjazd po 3 rano, idealnie, żeby zdążyć na przylot około 13 uprzednio poszukując jeszcze jak najlepszego miejsca na lotnisku do robienia zdjęć z lądowania i parkingu. Pogoda nie rozpieszczała- typowa styczniowa aura, choć w gorszych warunkach robiło się fotki.
Lądowanie- stresik i niedowierzanie. Robiąc zdjęcia na chwilę odłożyłem aparat, nie mogłem uwierzyć, że coś tak potężnego jest w stanie unosić się w powietrzu, swojego rodzaju wyjątek od wzoru na siłę nośną.
Ze zdjęć jestem zadowolony, wspaniała pamiątka jako dodatek do niecodziennych emocji.
Nie mogę zapomnieć oczywiście o wspaniałej towarzyszącej mi ekipie- Iwonie, Michałowi, Sebastianowi, Łukaszowi i Grześkowi- dzięki! :)
Antonov An-225 "Mrija" (ukr. Мрiя – "marzenie") to największy samolot świata a dodatkowo jedyny latający egzemplarz. Jego imponujące wymiary to prawie 90 metrów rozpiętości, 84m długości, wysoki na ponad 18m, co daje niebagatelną powierzchnię nośną o wartości 905m². Ponadto na pokład może zabrać około 250 ton frachtu (!!!) a jego MTOW (Maximum TakeOff Weight - maksymalna masa startowa) to, uwaga, 640 ton! Napędzany sześcioma silnikami Łotariew o mocy 229,5 kN każdy jest w stanie przetransportować ładunek o niecodziennej wadze i gabarytach na odległość 4500 kilometrów, spalając przy tym 18 ton paliwa lotniczego na godzinę lotu.
Imponujące, prawda? Nie bez powodu jest on istnym "Świętym Graalem" dla spotterów, perełką, po którą warto przemierzyć setki kilometrów.
Równo tydzień temu, w poniedziałek 26 stycznia, po wielu latach spełniło się moje marzenie- złapałem Mriję. Pojechałem po nią do Czech, na lotnisko w Ostravie, skąd zabierała czołgi do Tunezji. Wyjazd po 3 rano, idealnie, żeby zdążyć na przylot około 13 uprzednio poszukując jeszcze jak najlepszego miejsca na lotnisku do robienia zdjęć z lądowania i parkingu. Pogoda nie rozpieszczała- typowa styczniowa aura, choć w gorszych warunkach robiło się fotki.
Lądowanie- stresik i niedowierzanie. Robiąc zdjęcia na chwilę odłożyłem aparat, nie mogłem uwierzyć, że coś tak potężnego jest w stanie unosić się w powietrzu, swojego rodzaju wyjątek od wzoru na siłę nośną.
Ze zdjęć jestem zadowolony, wspaniała pamiątka jako dodatek do niecodziennych emocji.
Nie mogę zapomnieć oczywiście o wspaniałej towarzyszącej mi ekipie- Iwonie, Michałowi, Sebastianowi, Łukaszowi i Grześkowi- dzięki! :)
A teraz fotki, lądowanie:
Wielkością dorównuje potężnemu hangarowi
Otwarta buzia
Jeden z sześciu silników o rozmiarze auta
Niecodzienne wyzwanie dla obsługi naziemnej
Ładunek na dziś - cztery czołgi
Pamiątkowa fotka
Bardzo udany wyjazd, jeden z pierwszych samolotów na liście "Do złapania"- złapany. Po świecie lata mnóstwo takich perełek- to jeszcze nie koniec! :)
Wpis dedykuję rodzicom. Dziękuję za wsparcie i wyrozumiałość.
wtorek, 6 stycznia 2015
ArkeFly
Przyszedł nowy rok, grzechem byłoby nie wybrać się na lotnisko. Od jakiegoś już czasu do Warszawy przylatuje piękny Boeing 767 holenderskich linii Arkefly, który zabiera pasażerów na Dominikanę oraz do Meksyku. Przy okazji piątkowego spotkania z moim znajomym zza Wielkiej Wody- Wiktorem, któremu pokazywałem nasze lotnisko, udało mi się wreszcie złapać "Holendra".
Warunki były tragiczne- typowa, zimowa "szarówa", słaba widoczność no i miejsce- górka przy Straży. Stąd fotki jedynie "pamiątkowe"- będę musiał wybrać się po niego raz jeszcze, ale w lepszych warunkach meteo- bo ten akurat 767 prezentuje się genialnie.
--
Wszystkiego co najlepsze w nowym, 2015 roku! :)
Warunki były tragiczne- typowa, zimowa "szarówa", słaba widoczność no i miejsce- górka przy Straży. Stąd fotki jedynie "pamiątkowe"- będę musiał wybrać się po niego raz jeszcze, ale w lepszych warunkach meteo- bo ten akurat 767 prezentuje się genialnie.
--
Wszystkiego co najlepsze w nowym, 2015 roku! :)
wtorek, 9 grudnia 2014
Republic of Turkey
Długo nic się nie działo na Lotnisku Chopina, stąd również niewielka przerwa w postach na blogu.
Nudną passę przerwał wczoraj po południu przylot premiera Turcji Ahmeta Davutoğlu, który do Warszawy przybył pięknie pomalowanym Airbusem A330.
Nudną passę przerwał wczoraj po południu przylot premiera Turcji Ahmeta Davutoğlu, który do Warszawy przybył pięknie pomalowanym Airbusem A330.
Fotki nocne wyszły całkiem nieźle, choć minusem było miejsce postoju A330- daleko od "płotu" na płycie wojskowej. Enjoy! :)
środa, 22 października 2014
PPS12
Już od jakiegoś czasu funkcjonuje nowa płyta postojowa PPS12, sąsiadująca z płytą "Cargo". Stawiane tam samoloty są na wyciągnięcie ręki i łatwo dostępne do sfotografowania. Szczególnie sprzyja to robieniu nocnych zdjęć. Przyjęło się już, że PPS12 to nowa płyta "Cargo", jednak stawiane są tam nie tylko samoloty towarowe- ostatnio stał Dreamliner a coraz częściej parkują również biz-jet'y. Ponadto, idąc wzdłuż potu w stronę progu pasa 33, przy odrobinie szczęścia, można złapać kołujące na ten pas maszyny, o ile zgłoszą chęć startu przy wykorzystaniu (umownej) z pełnej długości drogi startowej. Akurat wczoraj MD-11 UPS zdecydował się na "krótki pas".
Wczoraj wybrałem się tam pierwszy raz i muszę przyznać, że jest to wyjątkowe miejsce. Przy okazji złapałem nowy samolot we flocie SprintAir - ex. EuroLOT-owskiego ATR-72.
piątek, 17 października 2014
Legendy Lotnictwa
Minęły już prawie cztery miesiące od wspaniałego pikniku lotniczego "Dzień otwarty Fundacji Legendy Lotnictwa" na lotnisku w Białej Podlaskiej, do którego organizacji miałem zaszczyt dołożyć swoje "trzy grosze". Jednak dopiero teraz zajrzałem do folderu ze zdjęciami z tego dnia. Zrobiłem ich co prawda dosłownie kilka (pracy było co niemiara) ale dla takich kadrów warto współorganizować tego typu lotnicze eventy :)
Było pięknie!
Fotki:
Było pięknie!
Fotki:
piątek, 10 października 2014
Skrzydła Chwały
W sobotę 13-go września szkoła lotnicza Silvair zorganizowała na terenie swojego lotniska w Sobieniach piknik lotniczy pod hasłem "Skrzydła Chwały". Sama nazwa nawiązuje do maszyn, które odwiedziły wtedy to miejsce. Choć wydarzenie odbyło się po raz pierwszy organizatorzy znakomicie zadbali o wspaniałą atmosferę, liczne atrakcje na niebie jak i na ziemi oraz tłumy widzów. Chciałoby się powiedzieć, że pogodę też specjalnie zamówili bo w powietrzu nie wisiała ani jedna chmurka.
Imprezę można również nazwać zlotem latających klasyków bowiem do Sobieni przyleciały takie egzemplarze jak Boeing Stearman, De Haviland Tiger Moth, De Haviland Chipmonk, North American Harvard, Taylorcraft Auster, RWD 5R, CSS 13 i wiele, wiele innych. Tyle historii w jednym miejscu- imponujące, nieprawdaż?
Imprezę można również nazwać zlotem latających klasyków bowiem do Sobieni przyleciały takie egzemplarze jak Boeing Stearman, De Haviland Tiger Moth, De Haviland Chipmonk, North American Harvard, Taylorcraft Auster, RWD 5R, CSS 13 i wiele, wiele innych. Tyle historii w jednym miejscu- imponujące, nieprawdaż?
Szkoła Silvair zapowiedziała, iż w planach mają organizację tego typu eventów co roku. Nie mogę się w takim razie doczekać następnego pikniku w przyszłym roku- na pewno wezmę udział.
Poniżej kilka kadrów:
poniedziałek, 6 października 2014
727
Dosyć długo rozmyślałem nad tytułem tego posta- bezskutecznie. Już tłumaczę. W zeszłą sobotę z Ottawy przyleciał do nas klasyk, ten z najwyższej półki. Mowa o Boeingu 727. Dlaczego klasyk? Nie dość, że wygląd oszałamiający to jeszcze fakt, że ów 727 ma już 47 lat a takich egzemplarzy po świecie lata naprawdę bardzo mało.
Nie mogłem go odpuścić. Pogoda idealna i nawet poszczęściło się z kierunkiem wiatru, który sprzyjał lądowaniom na pasie 15. Poniżej to, co nie do opisania słowami :)
Ma marginesie- kilka "cyferek i literek" o tym samolocie (za airframes.org):
Nie mogłem go odpuścić. Pogoda idealna i nawet poszczęściło się z kierunkiem wiatru, który sprzyjał lądowaniom na pasie 15. Poniżej to, co nie do opisania słowami :)
Ma marginesie- kilka "cyferek i literek" o tym samolocie (za airframes.org):
| Registration | Manuf. | Model | Type | c/n | l/n | i/t | Selcal | ICAO24 | Reg / Opr | built | delivery | prev.reg | status | ||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| VP-BAP | Boeing | 727-21 | B721 | 19260 | 412 | L3J | AFHM | 42409B | Malibu Consulting Corp. | 1967 | 2007-02-26 | N727GP | active |
czwartek, 2 października 2014
Embraer 121 Xingu
Na początku września Wojskową część Lotniska Chopina odwiedził Embraer 121 "Xingu" lotnictwa Francuskiej Marynarki Wojennej. Francuzi przylatują do nas dosyć często, jednak sam samolot, "Xingu", jest bardzo rzadkim modelem brazylijskiego producenta. Embraer wyprodukował bowiem jedynie 106 sztuk "sto-dwudziestki-jedynki" z czego poza Brazylię wyleciało tylko 51 samolotów a 43 z nich lata właśnie w strukturach lotnictwa wojskowego Francji.
Pogoda była rewelacyjna- zrobiłem dobrze biorąc wtedy aparat do pracy :)
Pogoda była rewelacyjna- zrobiłem dobrze biorąc wtedy aparat do pracy :)
środa, 1 października 2014
Atlas Air
Witam po dłuższej przerwie! :) Zasyp obowiązków niestety oddala mnie w niewielkim stopniu od pisania, co nie zmienia faktu, że dzieje się na prawdę dużo. Od dłuższego czasu mój dysk zapełnia się zdjęciami z różnych lotniczych wydarzeń- wrześniowe pokazy w Ostravie, Piknik "Skrzydła Chwały" w Sobieniach czy RedBull Air Race w Gdyni... a do tego oczywiście mnóstwo zdjęć ciekawych maszyn z płyty warszawskiego lotniska. Na wszystko przyjdzie czas, będę starał się na bieżąco uzupełniać zaległości z sezonu letniego. Tymczasem do rzeczy:
W zeszłym tygodniu, w poniedziałek nasze lotnisko odwiedził po raz kolejny lotniczy gigant- Boeing 747, zwany potocznie Jumbo Jet'em. Samolot w wersji -400F (cargo) w barwach amerykańskiego przewoźnika Atlas Air przyleciał do Warszawy prosto z Toronto (po paliwo w beczkach). Dodam, że w tym roku mieliśmy stosunkowo dużą liczbę odwiedzających nas 747. Oczywiście nie mogło mnie i wtedy zabraknąć, choć pogoda pozostawiała wiele do życzenia. Enjoy!
W zeszłym tygodniu, w poniedziałek nasze lotnisko odwiedził po raz kolejny lotniczy gigant- Boeing 747, zwany potocznie Jumbo Jet'em. Samolot w wersji -400F (cargo) w barwach amerykańskiego przewoźnika Atlas Air przyleciał do Warszawy prosto z Toronto (po paliwo w beczkach). Dodam, że w tym roku mieliśmy stosunkowo dużą liczbę odwiedzających nas 747. Oczywiście nie mogło mnie i wtedy zabraknąć, choć pogoda pozostawiała wiele do życzenia. Enjoy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)