W zeszły czwartek, 28 marca na Okęcie powrócił Boeing 767 należący do PLL LOT. Samolot o rejestracji SP-LPG przyleciał z Szanghaju, gdzie przeprowadzono jego przegląd (C-check) w zakładach firmy Boeing Shanghai Aviation Services Co., Ltd na podstawie dwuletniej umowy podpisanej pomiędzy linią a serwisantem.
Przegląd C Check na danym typie samolotu przeprowadzany jest średnio raz na rok (do półtora roku) oraz wymaga wyłączenia maszyny z siatki połączeń linii. Przegląd taki wymaga także sporo miejsca, przeważnie w hangarze
specjalnej bazy serwisowej (jak w Szanghaju). Plan tego typu przeglądu uzależniony jest od czynników
opisanych wyżej czy też od listy uszkodzeń zanotowanych w danej maszynie
(niektórych uszkodzeń i awarii nie reperuje się na bieżąco tylko czeka
na C Check).
Boeing LOTu wrócił do Warszawy już bez malowania przewoźnika- będzie on zwrócony z powrotem do leasingodawcy (bądź nowego właściciela na Ukrainie) w najbliższym czasie i nie będzie do tej pory wykorzystywany przez PLL LOT, szkoda.
Trzy typowo pamiątkowe fotki z soboty. Jakość fatalna, a wszystko ze względu na siatkę, przez której oka bardzo ciężko jest zrobić w nocy pełny kadr. Szczególnie jak ma się niewiele czasu i foty robi na szybko. Zdjęcia z soboty:
czwartek, 4 kwietnia 2013
wtorek, 2 kwietnia 2013
Wiosenny ODLOT - marzec/kwiecień
Wreszcie udało nam się wypuścić kolejne, drugie wydanie naszego dwumiesięcznika "ODLOT"! Nie spoczęliśmy na laurach i zgodnie z założeniem jest o czym poczytać. 90 stron obecnego wydania poświęcamy przede wszystkim:
Link do strony, z której można pobrać nowy numer "ODLOTu":
http://lkn.edu.pl/odlot/aktualny-numer/
(w razie kłopotów z otwarciem dokumentu wystarczy usunąć ostatnią literę "h" z linku)
- Concorde – legendarny odrzutowiec pasażerski;
- Aeroklub Polski – Polski Związek Sporu Lotniczego jako organizacja pożytku publicznego, już po raz drugi rozpoczął akcję wspierania polskich lotników;
- Zwalczanie zjawiska oblodzenia;
- Wejście w życie nowych przepisów dotyczących licencjonowania personelu lotniczego, wynikających z unijnego rozporządzenia WE nr 1178/2011;
- Wszystko o egzaminach lotniczych;
- Na co powinien zwrócić uwagę student i absolwent szukając pracy w lotnictwie – kilka cennych wskazówek;
- Bezzałogowe statki powietrzne;
- Bitwa o Anglię;
- Proces wdrożenia nowych, europejskich regulacji, wyznaczających standardy operacyjne;
- Relacja z seminarium Urzędu Lotnictwa Cywilnego, którego współorganizatorem było nasze Koło Naukowe;
- Jedyne na świecie samolotowe zimowe zawody na lotnisku Aeroklubu Lubelskiego;
- Twój własny FlightRadar;
Link do strony, z której można pobrać nowy numer "ODLOTu":
http://lkn.edu.pl/odlot/aktualny-numer/
(w razie kłopotów z otwarciem dokumentu wystarczy usunąć ostatnią literę "h" z linku)
niedziela, 24 marca 2013
Radziecka myśl techniczna...
Chyba u każdego fana awiacji działalność Rosjan (a dawniej Związku Radzieckiego) w branży lotniczej budziła od zawsze ogromne zainteresowanie. A to wszystko ze względu na dwa niezaprzeczalne fakty- piękno większości wyprodukowanych przez nich samolotów oraz kontrowersje związane z ich użytkowaniem. Jako, że "o gustach się nie dyskutuje", przejdźmy od razu do tego drugiego faktu.
Przeglądając filmy i zdjęcia w sieci, naszła mnie nieodparta chęć przybliżenia Wam niektórych wydarzeń, które spowodowały, że moja szczęka podczas ich oglądania znalazła się na podłodze. Nie starczyłoby stron żeby opisać wszystkie przypadki, tak więc wybrałem sześć, moim zdaniem ciekawych. Zobaczmy na co stać Rosjan! :)
#1 - An-24 / UT Air
Ten przypadek to dowód na niesamowite szczęście pilotów oraz na to, że mają jaja. Niestety, film pokazuje też ich lekkomyślność. Start samolotem z pasa w takim stanie jest niebezpieczny, każdy się z tym zgodzi. Błoto stawiające opór powoduje wydłużenie rozbiegu samolotu podczas startu oraz znaczną zmianę charakterystyk aerodynamicznych konstrukcji. Nie jestem ekspertem tak więc resztę oceny pozostawiam Wam:
#2 - An-124 Rusłan (UR-82078) / Volga-Dnepr Airlines
Gander Intl. Airport w Kanadzie. Pas jest strasznie śliski, przez co "Rusłan" nie wyrabia się i ześlizguje prosto w grząski, błotnisty teren. Piloci decydują się wykorzystać pierwotne zastosowanie tej maszyny, która jest w stanie operować także z nieutwardzonych lądowisk. Pełna moc silników, niecała minuta ślizgania po błocie i po problemie- Rusłan na utwardzonym pasie. Coś z cyklu off-road plane:
#3 - Ił-76
Lotnisko Canberra Airport, Australia. Przekraczając dopiero w 2/3 długości pasa prędkość V1 podczas startu, piloci tego Ił'a z pewnością zafundowali kontrolerom na wieży chwile osłupienia (V1- prędkość decyzji "startować czy nie"). Film przedstawia pełne wykorzystanie pasa- dosłownie. Bardzo niebezpieczna sytuacja, ze względu na fakt, iż przekraczając pewien dystans piloci nie mieli już wyjścia- musieli się poderwać. Inaczej wiadomo jakie byłoby zakończenie. Należy podkreślić, że ogromny wpływ na tak długi rozbieg maszyny miała także wysoka temperatura panująca na lotnisku w momencie startu.
#4 - Ił-76 / Rosyjskie Siły Powietrzne
Piloci Ił'a podjęli troszeczkę nietrafną decyzję. Przyziemiając za daleko nie zostało im nic innego jak ostre hamowanie i ratowanie się ucieczką na bok pasa, prosto w krzaki. Nie rozumiem tylko dlaczego nie postanowili zrobić go-around (przerwanie lądowania)...
#5 - Tu-154 (RA-85563) / Rosyjskie Siły Powietrzne
Ten przypadek zainteresował mnie najbardziej. Tu-154 nieużywany przez ponad 6 lat został wreszcie odpalony 29 kwietnia 2011 r. Wszystko po to, żeby odbyć lot techniczny do serwisu w Samarze, gdzie miał odbyć się przegląd "Tutki". Pech chciał, że tuż po starcie z lotniska Chkalovsky (niedaleko Moskwy) uszkodzeniu uległ automatyczny system sterowania. Od tego momentu piloci mogli sterować maszyną tylko za pomocą trymera oraz ciągu silników. Od tego momentu zaczął się również sprawdzian umiejętności i doświadczenia kapitana Radionova, który dowodził samolotem. Dowódca jak i reszta załogi zdała sprawdzian na piątkę- bezpiecznie wylądowali na pasie co wydawało się niemożliwe. Podkreślam- to nie jest żaden fotomontaż, film przedstawia prawdziwe zdarzenie.
#6 - Tupolev Tu-154 (RA-85644) / Aeroflot
Pewność
siebie wzięła górę. Problem z silnikiem zmusił załogę tego Tupoleva do
lotu Warszawa - Moskwa na dwóch silnikach. Oczywiście „Tutka” jest w stanie
wykonać lot przy użyciu dwóch z trzech silników ale po co zadawać sobie tyle
trudu wzywając ekipę mechaników do Warszawy w celu naprawy usterki oraz
podesłać samolot zastępczy... lepiej zakryć wlot silnika jakąś tekturą i lecieć
na dwóch. Boję się pomyśleć co by było w przypadku awarii silnika numer dwa czy
trzy...
fot. Paweł Guraj
wtorek, 19 marca 2013
Blog- czy to nie gryzie?
Jak
prowadzić bloga? Na co zwrócić uwagę? Czy warto? Zobaczmy!
Ciężko jest
nie dostrzec powstawania coraz to nowych portali, stron czy też galerii o
lotniczej tematyce. Jak widać, zainteresowanie lotnictwem oraz spottingiem
staje się coraz większe. Z przykrością należy także stwierdzić, że nie brakuje „sezonowców”
czy też osób nowych, chcących zobaczyć i sfotografować jak najwięcej w jak
najkrótszym czasie, wciskając potem owoce swoich szybkich zbiorów szerokiej
publiczności. Nie jestem za podziałem na elity ale czy bycie spotterem to jakiś
krzyk sezonu bądź swego rodzaju moda? Patrząc z perspektywy ostatnich miesięcy,
jesteśmy temu bliscy. Rodzą się potem takie kwiatki jak zasłyszane z górki
teksty pokroju „O, ląduje ten Bening A320 polskich sił powietrznych...”.
Po lekkiej
dygresji, przejdźmy jednak do rzeczy. Poza portalami, galeriami czy innymi tego
typu wynalazkami istnieje także inna, obrastająca w kurz, odłożona na bok forma
przekazania swojej pasji. Jest nią blog- nic niekosztująca strona, na której
możemy zamieścić swoje zdjęcia równocześnie opisując wybrane wydarzenia. Jest
to znakomity sposób pewnego rodzaju wyodrębnienia się i przekazania czegoś
więcej niż samo zdjęcie. Oczywiście dobra fotografia mówi sama za siebie ale w
większości przypadków warto posiedzieć o kwadrans dłużej przed komputerem i
napisać coś od siebie. Należy zaznaczyć, że nie trzeba być tu językowym geniuszem,
posiadającym stuprocentową maturę z języka polskiego. Wystarczy nawet pięć krótkich
zdań by oglądający dane zdjęcie czytelnik naszego bloga poczuł się bliżej
opisywanego wydarzenia. W większości przypadków znacznie zmienia to
perspektywę, z jakiej czytelnicy patrzą na nasze prace.
Jeśli
zdecydowaliście się już założyć swojego bloga, na początku warto wziąć pod lupę
kilka organizacyjnych aspektów, które mogą znacznie poprawić wizerunek strony.
Adres i tytuł
Mamy obecnie
w sieci bardzo łatwy dostęp do portali oferujących możliwość stworzenia własnej
strony/bloga. Wystarczy kliknąć parę razy, wpisać kilka słów tu i ówdzie i „bum”-
blog gotowy. Jednak pierwsze kroki będą miały wielki wpływ na dalszą pracę z
blogiem. Musimy się zastanowić nad adresem strony i jej tytułem. Adres- łatwy
do zapamiętania. Tytuł natomiast powinien szybko i łatwo obrazować
zainteresowanemu tematykę naszego bloga.
Treść, długość i uporządkowanie postów
Co do samych
tekstów na blogu. Nie ma jakiejś reguły dotyczącej treści postów. Dobrze jest
pisać krótkie zdania ale pełne tego „samego mięska”, nie skrobać długich i
przynudzających wypocin. Równoważniki zdań też mile widziane. Tak jak już
wspomniałem- kilka krótkich i pełnych informacji zdań jest bardzo przyjemne dla
czytelnika. Nie należy dopuszczać do sytuacji kiedy to osoba wchodzi na naszego
bloga i zmuszona jest notorycznie przewijać stronę bo zalaliśmy ją 120
zdjęciami i tylko jednym zdaniem opisującym co dane fotki przedstawiają. Gwarantuję,
że po chwili naszego czytelnika zacznie boleć palec od przewijania scroll'a w
myszce.
Jakie jest w
takim razie najlepsze rozwiązanie? Mając całe mnóstwo naprawdę ciekawych zdjęć,
nie warto wrzucać ich wszystkich naraz bo to nasz blog a nie galeria zdjęć. Najlepiej jest uporządkować sobie je w
foldery. I sukcesywnie, co jakiś czas wrzucać po 3-4 fotki z tekstem.
Język
Gdy piszemy
bloga po polsku to niech będzie on w stu procentach po polsku. Oczywiście
chodzi tu o posty. Adres i tytuł może zawierać jakiś tekst w obcym języku ale z
tym też różnie bywa- trzeba uważać. Jeśli już bardzo chcemy przyciągnąć arenę
międzynarodową, musimy postarać się na coś bardziej chwytliwego, na przykład-
aviation-pictures.blog.com, aviation-photos.blog.com... Jest cała masa
synonimów a w naszym przypadku (lotnictwo/spotting) możemy kombinować z nazwami
ile nam się podoba.
Zdjęcia
Kolejna
kwestia to uporządkowanie i rozmieszczenie zdjęć na stronie. Starajmy się by
były one ułożone równomiernie i miały jakieś określone rozmiary. Jak już
pisałem- warto wybrać tylko te najciekawsze kadry a do reszty fotek dać po
prostu link do galerii. Dobrą identyfikacją z blogiem jest podpisywanie swoich
zdjęć imieniem, nazwiskiem czy też samym adresem bloga. Ale to jest temat dosyć
burzliwy. Jedni wolą podpisy a drudzy ich nie trawią...
Wygląd
Krótko na
temat porządku na stronie. Najcenniejsza jest jednak w naszym przypadku
prostota. Ciężko jest czytać bloga, wypchanego po brzegi czy to reklamami,
bezwartościowymi linkami o innej treści czy kolorowymi bannerami. To tylko odwraca
uwagę czytelnika. Tytuł, tekst, zdjęcia plus menu czy spis postów. I tyle, bez
żadnych dodatkowych atrakcji. Format tekstu powinien być taki sam, dla wszystkich postów.
Konsekwentność i systematyczność
To dwie
fundamentalne cechy, jakie powinniśmy posiadać pisząc bloga. Zaraz po stworzeniu
naszej strony mamy pewnego rodzaju „zajawkę”- budzi się w nas duch poety i nic,
tylko chcemy pisać i pisać... a miesiąc/dwa później na naszej stronie jest
pusto jak na lotnisku w Modlinie. Zaczynając warto jest mieć plan, o czym
będziemy pisać i czy w ogóle nam się będzie chciało to robić.
Do dzieła!
Reasumując.
Pisz posty krótkie ale pełne treści i tego "ŁAŁ". Zdjęcia ładnie
układaj w postach i staraj się trzymać jednakową rozdzielczość. Popracuj przede
wszystkim nad nazwą bloga i jego adresem. No i pomyśl czy warto. Zerknij sobie
na mojego bloga, może znajdziesz jakieś punkty zaczepne i pamiętaj- będzie
dobrze, każdy start jest ciężki- to sobie mówiłem już ponad 4 lata temu,
zakładając swojego bloga. Warto, warto i jeszcze raz warto. :)
Poniżej
kilka ciekawych blogów:
niedziela, 17 marca 2013
777 Emirates
Ostatnimi czasy Okęcie jakby odżyło. Mniej więcej od dwóch tygodni odnoszę wrażenie, że Lotnisko Chopina to jednak atrakcyjne miejsce do spottingu, biorąc oczywiście pod uwagę przylatujące maszyny. Wystarczy chociażby spojrzeć na ten i moje dwa poniższe posty. Zero powodów do narzekania.
Wczorajszy dzień był niesamowity pod wieloma względami.
Pogoda pierwsza klasa! Zero jakiejkolwiek chmury na niebie, żadnego falowania, krystalicznie czyste powietrze... bajka!
Ekipa wyjątkowa! Razem z Loczkiem i Voltem ugościliśmy na lotnisku naszą kochaną ekipę z Gdańska- Pawła, Łukasza i Kubę.
No i dwa prześliczne samoloty! A chodzi tu o Boeingi 777. O pierwszym (Vietnam Airlines) pisałem już zeszłego posta. Wczoraj właśnie zakończyła się wizyta wietnamskiej delegacji. Niestety start Vietnama był dla mnie za późno więc muszę się zadowalać tylko fotkami z lądowania.
Natomiast drugi B777 to samolot linii Emirates, która w swojej siatce połączeń od wczoraj zaczęła puszczać do Warszawy ten właśnie model, zamiast dotychczas latającego Airbusa A330.
Ze zdjęć jestem wyjątkowo zadowolony:
Wczorajszy dzień był niesamowity pod wieloma względami.
Pogoda pierwsza klasa! Zero jakiejkolwiek chmury na niebie, żadnego falowania, krystalicznie czyste powietrze... bajka!
Ekipa wyjątkowa! Razem z Loczkiem i Voltem ugościliśmy na lotnisku naszą kochaną ekipę z Gdańska- Pawła, Łukasza i Kubę.
No i dwa prześliczne samoloty! A chodzi tu o Boeingi 777. O pierwszym (Vietnam Airlines) pisałem już zeszłego posta. Wczoraj właśnie zakończyła się wizyta wietnamskiej delegacji. Niestety start Vietnama był dla mnie za późno więc muszę się zadowalać tylko fotkami z lądowania.
Natomiast drugi B777 to samolot linii Emirates, która w swojej siatce połączeń od wczoraj zaczęła puszczać do Warszawy ten właśnie model, zamiast dotychczas latającego Airbusa A330.
Ze zdjęć jestem wyjątkowo zadowolony:
czwartek, 14 marca 2013
Wietnamczyk
Dziś o 12:00 na Okęciu wylądował Boeing 777-200 linii Vietnam Airlines, na pokładzie którego przyleciał przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Socjalistycznej Republiki Wietnamu- Nguyen Sinh Hunga. Owy gość zatrzyma się w Warszawie na dwa dni. Start 777 przewidziany jest na sobotę, o godzinie 14:50.
Dziś pogoda była wręcz wymarzona. Piękne słoneczko i prawie bezchmurne niebo sprawiło, że fotki wyszły całkiem całkiem.
Dziś pogoda była wręcz wymarzona. Piękne słoneczko i prawie bezchmurne niebo sprawiło, że fotki wyszły całkiem całkiem.
wtorek, 12 marca 2013
Wyjątkowa niedziela
Zeszła niedziela (10.03) była naprawdę jedną z najciekawszych, dawno nie było tylu fajnych maszyn tego dnia. Pogoda tragiczna- szaro, buro no i jeszcze padający gęsty śnieg rano oraz okropny mróz. Ale jakoś wytrzymaliśmy od rana do godziny 13. A było warto. Początkowo cel był jeden- złapać izraelskiego Boeinga 707 ale ze względu na jego opóźnienie musieliśmy trochę sobie poczekać. I tym samym, w międzyczasie przyleciał A330 Emirates, Antonov An-30 Open Skies, nasz C-130 Hercules oraz Boeing 767-200 Cargojet. Nawet złapałem wreszcie A320 Bingo Airways w malowaniu Chupa-Chups. Po tej 'fali', wreszcie przyleciał łaskawie 707. Jak zawsze- najpierw pojawiła się chmura spalin i dopiero potem maszyna.
Dzień, jak na niedzielę, był bardzo ciekawy- jestem zadowolony chociaż zdjęcia nie powalają. Chyba trzeba powoli zastanowić się nad zmianą sprzętu?
Foteczki:
Dzień, jak na niedzielę, był bardzo ciekawy- jestem zadowolony chociaż zdjęcia nie powalają. Chyba trzeba powoli zastanowić się nad zmianą sprzętu?
Foteczki:
czwartek, 21 lutego 2013
Airbus A310 REPUBLIQUE FRANCAISE
czwartek, 14 lutego 2013
O tym się teraz mówi
Od 16 marca linie Emirates do Warszawy będą latać na Boeingach 777 zamiast Airbusów A330, jak dotychczas. Wiadomość nabiera jeszcze większego "smaczku", ponieważ w tym okresie akurat zamknięty będzie pas 33/15 z powodu remontu. To znaczy, że 777 operować będzie z krótszego pasa 29/11, przy którym są o wiele ciekawsze miejscówki do spottigu a kadry wychodzą nieziemsko. Nic tylko czekać do połowy marca!
Obecny prezes LOT Sebastian Mikosz poinformował, że Dreamlinery naszego narodowego przewoźnika nie będą latać do końca października tego roku ze względu na zbyt duże ryzyko związane z użytkowaniem tej maszyny. To znaczy, że LOT będzie musiał wyleasingować kolejne szerokokadłubowe maszyny aby wypełnić luki w siatce dalekodystansowych połączeń- najprawdopodobniej postawi na Boeinga 767 choć pojawiły się pogłoski o Boeingu 777. Czas pokaże ;)
Obecny prezes LOT Sebastian Mikosz poinformował, że Dreamlinery naszego narodowego przewoźnika nie będą latać do końca października tego roku ze względu na zbyt duże ryzyko związane z użytkowaniem tej maszyny. To znaczy, że LOT będzie musiał wyleasingować kolejne szerokokadłubowe maszyny aby wypełnić luki w siatce dalekodystansowych połączeń- najprawdopodobniej postawi na Boeinga 767 choć pojawiły się pogłoski o Boeingu 777. Czas pokaże ;)
poniedziałek, 11 lutego 2013
Wieczorny UPS
W domu nuda, poza nauką do egzaminu na uczelni nie ma nic do roboty... Dopiero późnym popołudniem dotarło do mnie, że dziś przecież poniedziałek czyli, jak co tydzień, zamiast MD-11 UPS na Okęciu jest Boeing 757. I to w dodatku ta sztuka, której jeszcze nie miałem- N433UP. Po 20:00, szybka akcja, wziąłem samochód i pojechałem go złapać na Terminal GA. Dziś wiało na 15 więc tylko z postoju był do złapania, bo odladzania na "6".
A z samej fotki jestem zadowolony:
A z samej fotki jestem zadowolony:
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















